PolskiTransportPubliczny
czyli wszystko o transporcie publicznym w Polsce

Czy w dużych miastach powinny powrócić trolejbusy?

13-10-2018


Wizualizacja

Nic nie jest w stanie zatrzymać już elektromobilnej karuzeli, w której pierwsze skrzypce grają elektrobusy bateryjne. Stało się to już wręcz standardem, że większość miast ma (bądź będzie miała) w posiadaniu autobusy o napędzie elektrycznym, zasilane z energii zgromadzonej w akumulatorach. Posiadacze e-busów chwalą je za niskie zużycie energii, brak spalin i redukcję hałasu, ale pojawiają się też coraz silniejsze głosy o ich wadach. Są to przede wszystkim bardzo wysoki koszt zakupu w stosunku do autobusu z napędem diesla, kosztowna wymiana baterii po kilku latach eksploatacji, czy niski zasięg. Ten ostatni próbuje się polepszać budując na pętlach (drogie) ładowarki pantografowe. Zużyte baterie trzeba też zutylizować, co stanowi kolejny wydatek. Czy jest jednak tańszy sposób na elektromobilną modę na zeroemisyjne autobusy, która ogarnęła cały świat transportu zbiorowego?


Wizualizacja

Zajmijmy się słowem kluczowym wykorzystywanym przez większość środowisk społecznych w temacie elektromobilności - autobus zeroemisyjny. Wedle "Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych Dz.U. 2018 poz. 317" autobusem zeroemisyjnym jest również trolejbus (w końcu jest zasilany energią elektryczną). Skupmy się więc na tym, zapomnianym z lekka, środku transportu. Trolejbus jest pojazdem autobusowym zasilanym elektrycznie z napowietrznej sieci trakcyjnej. Dzięki rozwojowi technologii trolejbusy coraz częściej wyposażane są w baterie pozwalające pokonać część trasy bez połączenia z siecią trakcyjną. Idealnym przykładem takiej polityki jest Gdynia, która nastawia swój transport publiczny na elektryfikację trolejbusową poprzez rozwój siatki połączeń z wykorzystaniem trolejbusów bateryjnych (tworząc nowe linie, ale i "elektryfikując" obecne linie autobusowe). Gdynia posiada gęstą sieć trakcyjną obejmującą wiele obszarów miasta. Zdecydowano, że nie będzie ona rozbudowywana, a trolejbusy będą poszerzać swój zakres działania właśnie dzięki zasilaniu bateryjnemu. Podczas jazdy pod siecią trolejbusy ładują się dynamicznie, co pozwala im przejechać resztę kursu na bateriach. Przez częste ładowania i dobry dostęp do sieci gdyńskie trolejbusy posiadają akumulatory o małej pojemności, pozwalające przejechać do 50 kilometrów bez zasilania (w najnowszych modelach).


Wizualizacja

W latach siedemdziesiątych czeska stolica - Praga - zlikwidowała trolejbusy, bo rozwijająca się sieć tramwajowa dawała zdecydowanie większe możliwości. Do tematu wracano kilkukrotnie, ale nie chciano budować kosztownej infrastruktury sieciowej, przez co trolejbusy były na przegranej pozycji. Niedawno pojawiła się "moda" na elektrobusy zasilane z akumulatorów i szereg kampanii promujących ten ekologiczny i nowoczesny środek transportu miejskiego. Miasto Praga od początku było jednak sceptyczne w sprawie autobusów zasilanych w 100% z baterii. Postawiono na dużo ciekawsze rozwiązanie - postanowiono ponownie reaktywować (zlikwidowane w okresie Czechosłowacji) trolejbusy. W 2017 roku zbudowano niewielki (około 1-kilometrowy) odcinek sieci trakcyjnej, na tym odcinku trolejbusy dynamicznie ładują baterie, dzięki którym pokonują pozostałą część trasy (odcinek z siecią to około 15% długości linii). Do zasilania tego krótkiego odcinka sieci wykorzystuje się pobliską sieć tramwajową i jej podstację trakcyjną (dzięki wspólnemu napięciu). Testy przyniosły bardzo pozytywne wyniki, teraz Dopravní podnik hlavního města Prahy chce rozbudować sieć trolejbusową dla kolejnych linii z wykorzystaniem trolejbusów przegubowych. Praga stała się prekursorem w reaktywacji linii trolejbusowych. Może warto pójść jej śladem?

Podsumowując, trolejbusy są zapomnianym środkiem transportu publicznego, przede wszystkim nie docenionym i pomijanym w deszczu elektromobilności i zatrzęsieniu elektrobusów. Są jednak względem nich bardziej użyteczne. Dzięki wspólnemu zasilaniu z tramwajami można trolejbusową sieć trakcyjną podłączyć do podstacji tramwajowych. Zamiast budowania kosztownych stacji ładowania pantografowego wystarczy rozwiesić sieć na wybranym odcinku trasy. Poprzez częste ładowanie dynamiczne z sieci trakcyjnej mogą zostać zamontowane baterie o niskiej pojemności, co zdecydowanie obniża koszt zakupu trolejbusu i znacząco zmniejsza koszt ewentualnej wymiany baterii. Mniejsze akumulatory to także mniejsze koszty ich utylizacji i faktycznie mniejsze zatrucie środowiska. Dzięki zasilaniu bateryjnemu sieć trakcyjna może być zawieszona jedynie na fragmencie trasy, z którego korzysta wiele pojazdów różnych linii w jednym czasie.

Namawiamy gorąco największe ośrodki miejskie do przyjrzenia się temu tematowi, bo jest to być może najlepsze elektromobilne wyjście połączone z oszczędnościami i realnym efektem ekologicznym.